Zofia Śliwińska

Kiedyś myślałam, że im więcej szkoleń tym więcej będę znała odpowiedzi.
A jednak, im więcej umiem tym mam więcej pytań.
Tymczasem dowiedziałam się, że moimi najmądrzejszymi nauczycielami zawsze będą moi Pacjenci.
       Bardzo lubię się uczyć i od dawna wiedziałam, że chcę iść na psychologię. Już w trakcie studiów na SWPS we Wrocławiu, brałam udział w licznych kursach i praktykach nieobowiązkowych. Dla mnie, zawód psychologa to przede wszystkim praktyka. Mam więc doświadczenie w pracy z osobami chorymi somatycznie, psychicznie i onkologicznie. Przez wiele lat zdobywałam umiejętności pracy z młodzieżą jako wolontariusz i pracując w gimnazjum integracyjnym. Nauczyłam się, że problem zawsze jest sprawą całej rodziny. Przecież bliscy się o nas martwią, chcą pomóc, czasem nieumiejętnie. Dlatego zdecydowałam się na kontynuację nauki technik psychoterapeutycznych w trakcie kursu Psychoterapii systemowej organizowanym przez Wielkopolskie Towarzystwo Terapii Systemowej. Najczęściej pracuję z osobami chorującymi przewlekle. To skłoniło mnie do doszlifowania warsztatu na podyplomowych studiach z Psychoonkologii. Tak zaczęła się moja przygoda z pracą w obszarze problemów nowotworowych i odchodzenia, a to paradoksalnie do śmiechoterapii. Teraz często prowadzę warsztaty wspomagające leczenie oparte na śmiechu, głównie dla klubów Amazonek w woj. dolnośląskim. Lubię prowadzić szkolenia. To prawdziwa przyjemność, gdy grupa chce zdobyć nowe umiejętności. Na uwagę zasługuje tu Uniwersytet Trzeciego Wieku w Zgorzelcu, który nie ważne ile już modułów miał (Psychologia ogólna, Psychologia społeczne, Psychologia zdrowia), zawsze chce więcej. Ciągle głodna wiedzy, często biorę czynny udział w konferencjach naukowych, publikuję i referuję ważne dla mnie kwestie w środowisku akademickim. Psychologia to nauka empiryczna, dlatego tak osobiście traktuję własny wkład w projekty badawcze rozwijające tę dziedzinę.